Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kawowo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kawowo. Pokaż wszystkie posty

środa, 22 października 2014

Dyniowe placuszki

200 g purée z upieczonej dyni
50 g jogurtu naturalnego, śmietany, mleka (niekonieczne )
2 jajka
2 łyżki oleju roślinnego lub roztopionego masła
3 łyżki cukru waniliowego
1 i 1/3 szklanki mąki pszennej ( u mnie 1 szklanka mąki kukurydzianej )
2 łyżeczki proszku do pieczenia
szczypta soli



Purée z dyni mieszamy  z jogurtem naturalnym ( mlekiem, śmietanką), dodajemy resztę  składników, mieszamy na gładką i jednolitą masę ( można zmiksować ale można też wymieszać łyżką).
Rozgrzać patelnię i posmarować ją olejem. U mnie niestety bez tłuszczu nie dało rady....

czwartek, 21 marca 2013

Tęsknię za malinami


Z przepisu na małpi chlebek, który rewelacyjnie się wyrabia zrobiłam kulki z malinami. Malinki sa wprawdzie mrożone, ale co tam, w oczekiwaniu na świeże.....smakują wybronie:)
Na wierzch pasuje odrobina ciemnego cukru trzcinowego, można posmarowac ewentualnie rozpuszczonym masłem z cukrem, posypac kruszonka , jak kto lubi...


Przepis na małpi chlebek jest tutaj



przed upieczeniem i posypaniem migdałami

 A po upieczeniu, szkoda, ze nie można poczuć pięknego
maślano- drożdzowo-malinowego aromatu :)



poniedziałek, 14 maja 2012

Snickerdoodles dla wielbicieli cynamonu

250 g mąki pszennej
1/2 łyżeczki tartej gałki muszkatołowej
3/4 łyżeczki proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki soli
100 g drobnego cukru, może być cukier puder
125 g miękkiego masła
1 duże jajo
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
Do obtaczania:
1 łyżeczka cynamonu ( w oryginale była łyżka!!!)
2 łyżeczki cukru



Rozgrzewamy piekarnik do 180 C.


Składniki sypkie mieszamy i odstawiamy na chwilę a teraz zajmujemy się miksowaniem masła z cukrem na gładki krem. Dodajemy jajko, wanilię, sypkie składniki i mieszamy do uzyskania jednolitej konsystencji.
Urywamy kawałki ciasta i robimy z nich kulki wielkości orzecha włoskiego, każdą obtaczamy w cynamonie i cukrze i rozkładamy na blachach. Pieczemy 15 minut, odstawiamy do ostygnięcia na kratkę. Wychodzi 30-35 sztuk.
( przepis z książki "Jak być domową boginią" Nigelli Lawson)

czwartek, 26 stycznia 2012

Znowu muffiny- najlepsze- orkiszowe

Właściwie dotąd używałam  mąki orkiszowe tylko do wypieku bułeczek albo chleba. Oba wypieki były genialne, ale te babeczki totalnie podbiły moje serce. Lekką orzechowość mąki podbiłam dodatkiem orzechów włoskich i jabłek- jak dotąd moje ulubione ( i jakie zdrowe) muffiny. 

250 g mąki orkiszowej z pełnego przemiału ( ale oczywiście może też byc tradycyjna)
2 łyżeczki proszku do pieczenia
1 łyżeczka cynamonu ( można mniej, chyba, że lubicie intensywnie cynamonowe...)
130 g cukru ( ja użyłam trzcinowego)
60 ml jogurtu naturalnego lub maślanki
120 ml oleju
2 roztrzepane jajka
2 jabłka pokrojone w drobną kostkę ( u mnie wcale nie była drobna)
mozna też dodać posiekane orzechy włoskie w g uznania

Składniki suche mieszamy oddzielnie, mokre oddzielnie i potem je łączymy dodając pokrojone jabłka.Pieczemy w nagrzany do 180 C piekarniku ok 20-25 minut ( ja mam duże foremki i pieke 25 min)

poniedziałek, 14 listopada 2011

Czekoladowo bananowe muffinki na polepszenie nastroju

To, że czekolada działa kojąco, wszyscy wiedzą. Dla mnie te cięzkie, mocno bananowe muffinki działają jak psychoterapia- zarówno ich robienie jak i jedzenie...
Niezawodny przepis Nigelli, u mnie wersja z mąką pełnoziarnistą. 

Składniki 
  • 3 dojrzałe banany
  • 125 ml oleju
  • 2 jajka
  • 100 g brązowego cukru
  • 225 g mąki pełnoziarnistej pszennej
  • 3 łyżki kakao
  • 1 łyżeczka sody

Przepis
Nagrzewamy piekarnik do 190C.  
Banany rozgniatamy widelcem
Dodajemy olej, jajka oraz cukier.
Mieszamy mąkę, kakao oraz sodę.
Suche składniki łączymy z mokrymi i mieszmy niedbale :)
Przekładamy do muffinkowych foremek. 
Pieczemy przez 15-20 minut.


wtorek, 20 września 2011

Adio malinki czyli ciasto ucierane

Powoli do mnie dociera smutna prawda, że to juz ostatnie maliny tego lata. Jeszcze są, ale już ustąpiły miejsca różnej wielkości śliwkom ( które też uwielbiam, w każdej postaci), guszkom i jabłuszkom . Kupiłam na bazarku ostatnie maliny  i na pożegnanie zrobiłam z nimi ciasto. Znalazłam przepis, który mnie zainteresował minimalną ilością tłuszczu. W smaku to poprostu delikatne ciasto ucierane. Odpowiednie na  tortownicę ok 20-22  cm średnicy ( moja  blaszka 24 x 27 cm była zdecydowanie za duża i ciasto było niskie, ale szczerze mówiąc lubię taki efekt niskiego ciasto, bo wtedy jest więcej owoców...)
  • 2 szklanki mąki
  • 1 szklanka cukru
  • 1 opakowanie 200 ml  śmietanki ( u mnie 18%)
  • 2 jaja
  • 2 łyżki oleju
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 2 łyżeczki esencji waniliowej
  • maliny w g uznania( u mnie koszyczek)

Jajka  utrzeć z cukrem, nadal ucierając dodać esencję waniliową.
Powoli wlewać śmietanę i olej,  następnie do masy ostrożnie wsypywać po trochu mąkę wymieszaną z proszkiem do pieczenia.
Na wierzchu ciasta ułożyć maliny, (ile macie, ile się zmieści) lekko je dociskając w ciasto. Piec w temp 180 przez 35 min ( u mnie 40 min, ale włożyłam ciasto do zimnego piekarnika). Odczekać chwilę i wyjąć pachnącą słodkość, którą można posypać cukrem pudrem .


A wktótce zapraszam na sushi.

piątek, 16 września 2011

Szarlotkowe Muffiny

Te maleństwa urzekły mnie smakiem, chociaż powiem Wam, że jako wielbicielka muffinek, szarlotek no i szybkich, prostych dań, naprawdę nie jestem wiarygodna.
Pewnego dnia moja Córeczka wracając ze szkoły przyniosła gruszki, które znalazła po drodze. Nie powalały na kolana smakiem, ale przecież zawsze można znależć im jakieś zastosowanie.  Cieszy mnie to, że potrafią pochylić sie nad pachnącą gruszką, przynieść do domu garść orzechów- wiecie co mam na  myśli- cudownie, że rozumieją,że gruszki rosną na drzewie a nie w supermarkecie czy na bazarku....
Dołożyłam do gruszeczek piękne jabłuszka i wymyśliłam ulubione śniadanko dla moich kochanych ciężko pracujących w szkole Córek.  Jabłuszka do muffinek są lekko kwaskowe- takie szarlotkowe są najlepsze.

Szarlotkowe muffiny 12 dużych
250 g jabłek i gruszek wymieszanych i pokrojonych w kosteczkę ( u mnie 2 duże  jabłka i 3 małe gruszki)
2 łyżki soku z cytryny
250 g mąki
2 łyżeczki proszku do pieczenia
1/2 łyżeczka sody oczyszczonej
1 jajo
120g cukru
80 ml oleju
250 ml jogurtu naturalnego ( lub maślanki naturalnej)

  • Rozgrzać piekarnik do temp 180C. Jabłka i gruszki polać sokiem z cytryny
  • Mąkę zmieszać z proszkiem do pieczenia, sodą, cukrem
  • Jajko rozbełtać w osobnej misce, dodać olej , jogurt - wymieszać dokładnie widelcem
  • Do masy jajecznej dodać jabłka, wymieszać
  • Połączyć zawartość obu misek- bez zbytniego zaangażowania- jak to w przypadku muffinek- lubimy grudki.
  • Napełniać foremki do 3/4 pojemności i wstawić do piekarnika
  • Piec w temp 180C ok 25 min.
  • Pozostawić na chwilę w piekarniku i wyjąć po ok 10 min, ostudzić

Smakują jak wilgotna szarlotka, nie rosną jakoś spektakularnie, nawet odrobinę zapadają się w sobie po upieczeniau, ale kompletnie nie ma to wpływu na walory smakowe.
Bon apetit

poniedziałek, 2 maja 2011

Weneckie ciasto marchewkowe (bezglutenowe*)

Właściwie marchewkowe to ono jest raczej na wyrost, dla mnie bardziej zasługuje na miano migdałowego, bo migdały dają smak i ciekawy efekt ziarnistej i  kruchej konsystencji tego wypieku. W życiu bym go nie zrobiła, bo co to za ciasto marchewkowe z 2 marchewek, płaskie i w dodatku z taką ilością rumu, jakiej nie wypiłam w całym moim dotychczasowym życiu. Jestem jednak pod wrażeniem ciast Nigelli Lawson, nie tylko zresztą ciast. Jednym słowem tak jak w poprzednim moim wypieku z bloga Liski ( Whiteplate), również to ciasto powstało bardziej w wyniku mojej niezachwianej wiary w jego autora.  No i oczywiście nie zawiodłam się- Nigella zrobiła coś kompletnie różnego od naszych szarlotek, puchatych biszkoptów i wyrośniętych babek.  Jedyna wada weneckiego to kruszenie się ( niestety jak diabli), ale smak rekompensuje tę niedogodność. Według mnie warto spróbować, polecam!

Ciasto
2 średnie marchewki ( ok 250 g )
75 g sułtanek
60 ml rumu
150 g miałkiego cukru
125 ml oleju ( u mnie rzepakowy, bo oliwy nie odważyłam się dodać)
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego, lub zapachu waniliowego
3 jajka
250 g drobno mielonych migdałów
1/2 łyżeczki tartej gałki muszkatołowej
drobno otarta skórka i sok z połowy cytryny

Na krem mascarpone*

250 g serka mascarpone
2 łyżeczki cukru pudru
2 łyżki rumu

  • Rozgrzewamy piekarnik do 180 C, smarujemy masłem i wysypujemy tartą bułką tortownice o średnicy nie większej niż 23 cm.
  • Zcieramy marchewkę na tarce o dużych oczkach, dobrze jest wyłożyć ją na papierowy ręcznik, żeby wchłonął nadmiar soku.
  • Wkładamy sułtanki do rondelka , zalewamy rumem i gotujemy na małym ogniu przez 3 minuty.
  • Ucieramy oliwę z cukrem, dodajemy ekstrakt waniliowy, jajka i mieszamy, kiedy masa będzie jednolita dodajemy mielone migdały, gałkę muszkatołową, tartą marchewkę, sułtanki ( Nigella dodaje również zalewę rumową, u mnie trochę wpadło z rodzynkami, ale reszta została w rondelku- bałam się takiej ilości rumu.)
  • dodajemy tez skórkę oraz sok z połowy cytryny.
  • Wstawiamy do nagrzanego piekarnika na ok 40 minut aż urośnie ( bez przesady, to raczej placuszek lub rodzaj tarty niz wyrośnięte ciasto:) i zezłoci się. Patyczek wbity w ciasto powinien być czysty, może być odrobinę lepki, bo ciasto jest wilgotne i kruche po upieczeniu.
No i teraz serek  mascarpone  mieszamy z cukrem pudrem i  rumem, przekładamy do miseczki i podajemy obok ciasta dla chętnych .
Ważne:
Mnie krem mascarpone odrzucił- bez ciasta nie byłam go w stanie przełknąć, ale już z ciastem całkiem pasował. Ciasto świetnie sie obywa bez dodatku kremu, ale krem bez ciasta jest nie do zjedzenia.
* Ciasto nie zawiera mąki, proszku do pieczenia ani sody, dla dbających o linię można odrobinę zmniejszyć ilość cukru, ale ciasto nie jest przesadnie słodkie.

środa, 8 grudnia 2010

Sernikobrownies z malinami


Jako wielbicielka brownies i wszystkiego, co czekoladowe oraz żona wielbiciela serników musiałam zrobić to ciasto. To klasyk na większości słodkich blogów.
Ja z założenia  jadam słodycze tylko w weekendy ( czego nie widać na moim blogu, bo ostatnio dużo tu kalorycznych i rozpustnych słodkości) więc dopiero teraz nadarzyła się okazja i powstało SERNIKOBROWNIES  z malinami . Nie do przecenienia jest smak malinek, który tutaj jest kropką nad i, albo lepiej wisienką na torcie.
Z bloga  Moje Wypieki.

Dla mnie pycha, ale następnym razem zredukuję ilość cukru w przepisie, bo jednak jest dość słodkie.

Składniki:

200 g gorzkiej czekolady
200 g masła
400 g cukru pudru
5 jajek
110 g mąki pszennej
500 g sera zmielonego wiaderkowego
cukier waniliowy
250 g mrożonych malin ( nie rozmrażamy ich przed użyciem, bo się rozciapcią) 


 
Blaszkę 20x30 cm wyłożyć papierem.

W misce utrzeć ser, cukier ( tylko 150 g), 2 jajka i cukier waniliowy na gładką masę.

Czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej lub mikrofali, ostudzić.

Masło i 250 g cukru pudru zmiksować na gładką masę.
Następnie dodać 3 jajka - wbijając po jednym i dobrze miksując przed dodaniem kolejnego.
Wlać roztopioną czekoladę, dalej miksować.
Następnie dodać mąkę, wymieszać.
Wyłożyć do blaszki ok. ¾ tej masy.

Wylać masę serową na masę czekoladową. Serowa jest zdecydowanie rzadka.

Na wierzch wyłożyć ( trudne, bo masa czekoladowa zastyga i jest gęsta) resztę masy czekoladowej. Można to zrobić łyżaczką w formie małych kleksików, które u mnie podczas pieczenia rozlały się po większości powierzchni ciasta. Nic to, że warstwy nie są idealnie równe- smak to rekompensuje
Na wierzchu ułożyć maliny ( ja swoje trochę wcisnęłam w masę brownie)
Piec w temperaturze 170ºC przez ok. 60 minut . Ciasto nie nadaje się do sprawdzania patyczkiem :)
Nie wyjmować od razu z piekarnika, traktować jak sernik :)

Studzić w otwartym piekarniku. Polecam pozwolić mu osiąść minimum godzinkę  i  dopiero wtedy jeść!



PS
Moje kociątko w tym czasie także ciężko pracowało...

czwartek, 25 listopada 2010

czekoladowe ciasteczka z białek

Proszę się częstować:)

Nie sposób im sie oprzeć, kiedy spróbuje się jedno- naprawdę wciągają...
Przepis zaczerpnęłam od Nigelli  (Nigella ekspresowo)- chylę czoła, bo piec słodkości to ona potrafi nieziemsko.
Jednak jak na mój gust troszkę było za dużo cukru więc dałam go trochę mniej. Następnym razem( bo niewątpliwie będzie następny raz) użyję jeszcze mniej cukru, ale ja generalnie  zmniejszam ilość cukru ( głównie w angielskich i amerykańskich przepisach)
Do rzeczy zatem, bo ręczę ,że warto:

2 białka
100 g orzechów laskowych zmielonych i 100 g migdałow zmielonych ( w oryginale jest 200 g mielonych migdałów)
30 g kakao
120 g cukru pudru+ cukier waniliowy ( 32 g)

  • Rozgrzałam piekarnik do 200C i przygotowałam blachę wyłożoną papierem do pieczenia
  • Wymieszałam białka ( nieubite) z mielonymi migdałami i orzechami, kakao, cukrem na jednolitą masę-(  klejącą!!!)
  • Nigella radzi przygotować sobie miskę z zimną wodą i zanurzać w niej dłonie formując malutkie ( wielkości orzecha włoskiego ) kuleczki. A te rączki musiałam często moczyć, bo masa jest klejąca...
  • Teraz delikatnie spłaszczłam kulki ( nie rosną  prawie wcale- więc mogą być blisko siebie, ale niech się nie dotykają, małe odstępy należy zachować na wszelki wypadek)
  • Wstawiłam do piekarnika na 11 minut.( niestety nie widać po nich kiedy mają dość, więc lepiej nie przesadzić)
  • Ciasteczka po upieczeniu są miękkie, (niech to nikogo nie zmyli i nie skusi do dopiekania), ale po chwili twardnieją. Jeśli ich nie spieczemy powinny być cudownie ciągnące w środku.

środa, 10 listopada 2010

Pyszne ciasteczka razowe śliwką

No cóż, skąd wiem, że święta coraz bliżej? Ogarnia mnie faza piernikowa- wszędzie dodaję przyprawę piernikową, już nie sam cynamon, który skrycie wielbię. Ale ostatecznym sygnałem jest to ,że nachodzi mnie faza suszonych owoców, a głównie śliwek.
Dodałam je do moich ulubionych razowych ciastek.


• 200g  miękkiego masła
• 100 g jasnego brązowego cukru + cukier cynamonowy
• 2 jajka
• 150 g płatków owsianych
• 220 g mąki razowej
• łyżeczka proszku do pieczenia
• ok 100 g suszonych śliwek drobno pokrojonych w kostkę i ok 100 g posiekanych orzechów laskowych i migdałów

Rozgrzewamy piekarnik do 180 C
Masło wymieszać z cukrem za pomocą miksera. Dodać jaja, mąkę, resztę składników. Wszystko mieszać i na koniec uformować  kulki wielkości orzecha włoskiego. Każdą kulkę rozpłaszczyć  i układać na blasze wyłożonej papierem do pieczenia.
Piec ok 15 min w 180C ( lekko powinny sie zarumienić) 


piątek, 8 października 2010

Razowe ciasteczka

To propozycja dla tych, którzy mimo diety mają straszną chęć na coś słodkiego- te ciasteczka można jeść bez wyrzutów sumienia.
Najpyszniejsze są  z mlekiem albo kawą , ale moja Córka zabrała je ze sobą w pudełku i zjadła je po treningu, można i tak. Jednym słowem jedzcie jak chcecie- na jednym się nie skończy.
Wyszło mi około  30 ciastek: ( przepis Doroty tutaj )

Składniki na ok 30 ciastek
  • 120 g miękkiego masła
  • 70 g  brązowego cukru  (ja dałam taki drobniutki)
  • 1 jajko
  • 120 g płatków owsianych
  • 140 g mąki pszennej razowej
  • pół łyżeczki proszku do pieczenia
  • 200 g czekolady, posiekanej ( u mnie 100 g gorzkiej i reszta mlecznej)
  • opcjonalnie garstka orzechów  posiekanych drobno

Masło utrzeć z cukrem , dodać jajko, dalej ucierać.
Wsypać resztę składników, na koniec dodać czekoladę i posiekane orzechy- wymieszać. Z ciasta formować kulki wielkości orzecha włoskiego. Układać na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia. Spłaszczyć łyżką. Moje ciasteczka nie rosły jakoś szaleńczo,więc nie trzeba robić dużych odstępów pomiędzy ciastkami.

 

Piec w temperaturze 180ºC przez około 15 minut,( pilnując żeby się nie spaliły), powinny być lekko zbrązowione.
Polecam
 


 

 

wtorek, 5 października 2010

Szneki

Te bułeczki powstały pod wpływem literatury skandynawskiej, w której ciągle bohaterowie piją kawę i jedzą cynamonowe bułeczki.  Śliniłam sie szczególnie przy wszystkich częściach Camilli Lackberg - wiedziałam, że coś musze na to poradzić. Nie musiały być dokładnie szwedzkie, ale z cynamonem koniecznie...  Zrobiłam  je z przepisu Dorotus Moje Wypieki  na  szneki. Ale teraz wiem dlaczego  je jedzą- cynamon i ciasto drożdzowe są dla siebie stworzone...
Są tak dobre, że mogę tylko ostrzec osoby dbające o linię- lepiej zróbcie z połowy składników, albo szybciutko zaproście znajomych...

Składniki na 12 bułeczek ( dość dużych, więc spokojnie można zrobić większą ilość mniejszych- nie wiem jednak czy to pomoże...)


500 g mąki chlebowej ( spokojnie można zrobić też kombinacje mąki pełnoziarnistej i białej- będą zdrowsze :-)
50 g drobnego cukru
pół łyżeczki soli
15 g drożdży świeżych
75 g masła
150 ml  ciepłego mleka
2 duże jajka

Na nadzienie :

100 g cukru demerara
1 łyżka cynamonu

Na posmarowanie ciasta
1 jajko roztrzepane z 2 łyżkami mleka do posmarowania

Zrobić  rozczyn z drożdży i odrobiny mleka i cukru. W naczyniu wymieszać mąkę, cukier, sól . Masło rozpuścić, wymieszać z mlekiem, jajkami, dodać do mąki. Wyrobić ciasto. Odstawić w ciepłe miejsce, przykryte ściereczką, do podwojenia objętości. U mnie stało w piekarniku z właczonym światełkiem.

Po tym czasie ciasto krótko wyrobić, rozwałkować na prostokąt o wymiarach 60 x 30 cm, delikatnie podsypując mąką. Jajko roztrzepać z mlekiem, posmarować ciasto, posypać cukrem z cynamonem. Ciasto zwinąć wzdłuż dłuższego boku, następnie pokroić na 12 części, z których otrzymamy 12 bułeczek - ślimaków.



Ślimaczki układać na wyłożonej papierem blaszce o wymiarach 26 x 32 cm, , pozostawić do wyrośnięcia ( u mnie w piekarniku ok 1 godziny).
Piec w temperaturze 180º przez około 20 - 25 minut. 

Jak to u Doroty jest też wersja dla maszynistów, ale jeśli drożdże są świeże należy pamiętać o zaczynie.


Wszystkie składniki na ciasto umieścić w maszynie do chleba w kolejności: płynne, sypkie, na końcu drożdże. Nastawić program do wyrabiania i wyrastania ciasta  (około 1,5 h), po czym ciasto wyjąć, krótko wyrobić i dalej postępować wg powyższego przepisu.

pomocnica jest zmęczona


piątek, 1 października 2010

Pochwała tradycji i prostoty

Tak się złożyło, że była potrzeba zrobienia ciasta- miało być proste, smaczne no i tzw pewniak... Mojemu Mężowi od razu przypomniała sie jego rodzinna zebra. Kiedyś wydobył od swojej Mamy przepis, ale z racji tego,że nie jest to moje ulubione ciasto rzadko je robimy w naszym domu.  Z kolei w moim  rodzinnym domu ciastem, które zawsze musiało gościć na stole podczas wszelkiego rodzaju uroczystości był mój ukochany murzynek. Jest coś niesamowitego w tym cieście,  nawet z tego samego przepisu zrobione ale  przez inną osobę smakuje całkiem inaczej. Mam do niego sentyment , bo było pierwszym ciastem jakie samodzielnie zrobiłam. I mimo, że robię różne murzynkowe wariacje to stary tradycyjny przepis z mojego rodzinnego domu jest dla mnie zawsze najcenniejszy.


Zebra Marcina ( z jedna lekką modyfikacją)
3 szkl mąki
1,5 szkl cukru
5 jaj
0,5 szkl oleju
1 szkl wody ( M. dał gazowaną)
3 łyżeczki proszku do pieczenia
2 łyżki kakao
parę kropli zapachu rumowego lub arakowego

Jajka  dokładnie utrzeć z cukrem, dodać 2,5 szkl. mąki i proszek do pieczenia. Dalej miksując dodajemy olej, wodę i zapach. Dzielimy ciasto na dwie połowy. Do jednej dodajemy 0,5 szkl mąki, do drugiej kakao.
Wylewamy ciasto na przemian do prodiża. Pieczemy 45 min.


 
Murzynek Asi ( z jednym malutkim rozpustnym dodatkiem w postaci czekolady)
1 kostka margaryny
4 jajka
1/3 szkl wody
3 łyżki kakao
1 1/2 szkl cukru
1 1/2 szkl mąki
zapach rumowy ( lub odrobina rumu)
3 łyżeczki proszku do pieczenia
100 gram posiekanej drobno czekolady

Margarynę rozpuszczmy z cukrem i kakao, pogotować chwilkę i odstawiamy do ostygnięcia. Odlewamy ok 1/2 szklanki masy kakaowej na polewę. Do ostudzonej masy dodajemu żółtka, zapach, mąkę i proszek,- miksujemy. Potem ubijamy białka i całość porządnie mieszmy, ale delikatnie ze względu na białka. Wylewamy na blachę ( u mnie gościnnie wystąpił prodiż z wkładką na środku i powstał murzynek w formie wieńca) Pieczemy ok 45 min, jeśli dodajemy czekoladę niestety nie sprawdzamy patyczkiem...
Polewamy polewą.
  • dodam, że tym razem zdecydowanie bardziej smakowała mi zebra, pewnie dla tego,że zrobił ją M., bo normalnie wolę murzynka
  • jako, że ciasta były pieczone na wynos, rozsmaczeni szybko upiekliśmy kolejne, które zostało w domu, ale o tym póżniej...



wtorek, 28 września 2010

Maślane ciasteczka Ady

W moim domu, każdy ma swoją specjalizację, Ala robi pyszne ciasta,  Ada jest niezawodna w  brownies, a ostatnio do  zakresu jej  obowiązków doszły też  maślane ciasteczka.
Ciasteczka zrobiła Adusia  nękana potrzebą zjedzenia czegoś słodkiego.

Potrzebujemy
125 g miękkiego masła ( koniecznie, smak i aromat ciasteczek powalają na kolana)
85 g brązowego cukru
1/2/ łyżeczka esencji waniliowej
1 jajko
175 g mąki pszennej
1 łyżeczka proszku do pieczenia

  • Posmarować tłuszczem dwie blachy do pieczenia lub wyłożyć je papierem
  • Rozgrzać piekarnik do 190C
  • Wsypać wszystkie składniki do miski w podanej powyżej kolejności i utrzeć na gładką masę
  • Nakładać ciasto łyżką na blachy ( konsystencja jest naprawdę podła, klei się do wszystkiego) , pozostawiając między nimi wolne miejsce do wyrośnięcia. Potem jeszcze spłaszczałyśmy każdą kulkę ciasta.
  • Piec w rozgrzanym piekarniku ok 10-12 minut ( radzę  jedna mieć je na oku, bo szybko się przypiekają) aż do chwili, gdy będą złociste.
  • Łopatką ostrożnie przełożyć na metalową kratkę do ostudzenia.
  • U nas po ostudzeniu zostało już tylko parę ciasteczek....
Wariacje:
Można dodać groszki czekoladowe, lub 45 g rozpuszczonej czekolady ( gorzkiej)
Aby zrobić ciasetczka orzechowe dodajemy 25 g posiekanych orzechów laskowych.
A ja wkrótce wypróbuję wersję kokosową ( 15 g wiórek kokosowych)

piątek, 24 września 2010

Amerykańskie brownies Ady

Oto przepis na brownies z którego wyczarowała pyszności moja Córka:

250 g masła
200 gorzkiej czekolady
80 g kakao
70 g mąki
łyżeczka proszku do pieczenia
250 lub 280 g cukru
4 jaja

Masło i czekoladę topimy na parze. Łączymy mąkę, proszek, kakao i cukier. Mieszamy z masą z masą czekoladową.  Rozgrzewamy piekarnik do 180 C.
Jaja roztrzepujemy i mieszamy z ciastem. Ciasto (jest dość rzadkie) przekładamy na największą jaką mamy blachę wyłożoną papierem do pieczenia. Piec ok 20 min w temperaturze 180 C. Przestudzone ciasto kroimy w kwadraty.
Ciasta nie sprawdzamy patyczkiem, ostrożnie też z przedłużaniem czasu pieczenia- dobre brownies to chrupkie na zewnątrz, ale wilgotne w środku.
Porcja ma 160 kcal ( ale za to jakich smacznych!!!!!)

wtorek, 21 września 2010

Genialne ciasto na muffiny

To ciasto może być przechowywane w lodówce do 30 dni. Kiedyś odkryłam je na White plate,  bardzo mnie zainteresowało , ale zrobiłam je dużo póżniej. Szczerze przyznam, że jak większość przepisów z bloga Liski jest warte zarekamowania i przedewszystkim wypróbowania.  U mnie ciasto zużyłam w dwa dni- w piątek zaczęłam w niedzielę skończyłam, bo nie wytrzymaliśmy.... Wyszło mi 20 dużych ( bardzo rosnących ) muffinek.
Pierwsza partia była ze śliwkami i czekoladą ( oczywiście gorzką) a niedzielne muffinki z suszonymi daktylami oraz czekoladą.

Cytuję za Liską
3 jajka
125 g miękkiego brązowego cukru trzcinowego
100 g cukru pudru
500 ml mleka (ja dałam 450)
125 ml oleju słonecznikowego
1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
300 g mąki pszennej
1/2 łyżeczki soli
2 łyżeczki sody
160 g mąki pszennej razowej- ja nie miałam więc dodałam 160 zwykłej mąki białej

 Przygotowanie
Jajka ubić z cukrem, dodać mleko, olej, wanilię i  zmiksować.

Sodę, sól i mąkę przesiać do drugiej miski. Następnie wsypać do masy jajecznej.
Wymieszać łyżką i nakładac ciasto do foremek, albo przelać do naczynia w którym może być przechowywane w lodówce do 30 dni ;)

Przed pieczeniem warto ciasto zamieszać łyżką.

Pieczenie:

Piekarnik nagrzać do 180 st C.
Piec ok. 20-30 minut - czas pieczenia zależy od ilości i rodzaju dodatków, np. muffiny z owocami pieką się zwykle dłużej.
Ciasto jest dosyć rzadkie, więc nie należy przesadzać z owocami, bo zrobi się zakalec ;)

piątek, 10 września 2010

Muffinki śliwkowo czekoladowe

Miały być z gruszeczkami, które wołały o zmiłowanie ale doczekały się dopiero wtedy kiedy obrałam je ze skórki i pokroiłam. Wtedy zainteresowała sie nimi Młodsza. Nie było gruszek, ale zostały kwaśne śliwki...których nikt nie chciał...
Oto pyszne , wilgotne muffinki jogurtowe do których dorzuciłam to czym wszyscy wzgardzili...

12 muffinek
Składniki suche
cukier waniliowy
1,5 szkl. mąki
1/2 szkl cukru
1 czubata łyżeczka proszku do pieczenia
szczypta soli

Składniki mokre
2 jaja
370 ml jogurtu Danone( naturalnego)
60 g stopionej margaryny
drobniutko posiekane i otoczone cukrem śliwki

Do wciśnięcia w muffinki
posiekana gorzka czekolada wg uznania (ja dałam połowę tabliczki.)

W jednej misce zmieszałam składniki suche w drugiej mokre, nagrzałam piekarnik do 180C i wymieszałam zawartość obu misek. Zamieszałam energicznie, ale  niezbyt dokładnie, ignorując grudki. Napełniłam foremki do muffinek a do każdej wcisnęłam parę kawałków pokruszonej czekolady.
Piekłam w temperaturze 180C ok 20 minut
A ,że degustuję rózne kawy ze świeżo palonej, ja swoją muffinke zjadlam w towarzystwie kawy Australia Skybury Fancy- polecam!!!

Jedna sztuka to ok 210 kcal.

poniedziałek, 30 sierpnia 2010

Ciasto muffinkowe z truskawkami

To ciasto robiłam w sezonie truskawkowym ale będę do niego wracać , bo mrożone truskawki jesienią lub zimą wszyscy u mnie w domu lubią. Ciasto jest wilgotne i takie jak muffinkowe, więc raczej nie stanowi zaskoczenia - a smakowo - pycha! Już nastawiam się na wersję ze śliweczkami...

Składniki ciasta:( a tutaj przepis z którego korzystałam  z piekarnika.)


2 szklanki mąki pszennej
1/2 szklanki mąki ziemniaczanej
1 szklanka cukru
1 szklanka kefiru ( może być maślanka )
3 jajka
małe opakowanie cukru wanilinowego
1/2 szklanki oleju (lub rozpuszczonego masła)
2 łyżeczki proszku do pieczenia
truskawki (lub inne owoce), tyle żeby pokryły powierzchnię ciasta.
Mieszamy  w jednej misce składniki suche, w drugiej misce  składniki mokre, a następnie łączymy ze sobą wszystko i mieszamy  zdecydowanym ruchem,ale tylko tak żeby połączyły się z grubsza składniki, powinny nawet zostać grudki. Wylewamy do wyłożonej papierem blachy lub w moim przypadku tortownicy. Na wierzchu układamy umyte i odsączone z wody truskawki.

Pieczemy około 40 minut w temperaturze 160 C.

poniedziałek, 28 czerwca 2010

kawa Ethiopia Washed z regionu Sidamo

Znalazłam pyszną kawę no i podobnie jak poprzednio herbatką zen chai podzielę się teraz moim odkryciem  klik klik . Idealna w towarzystwie deseru, ale jest tak pyszna, że najpierw  trzeba ją spróbować samą ( w moim przypadku z mlekiem) bez zakłócania smaku , żeby sie delektować.  Mam zamiar przetestować resztę kaw z tego sklepu www.swiezopalona.pl/,  bo bardzo mnie zdziwiło, że za pierwszym razem był to smakowy strzał w dziesiątkę.  Przygotowałam ją w ekspresie moka i uzupełniłam mlekiem. Nie za kwaśna, aromatyczna, smakuje wyśmienicie. Dla wielbicieli kawy.
Dziś będzie bez przepisu bo to raczej pochwała samej  kawy.
Zdjęcia będą niestety trochę póżniej.